Cut Copy - In Ghost Colours
Data wydania: 22.03.2008
Gatunek: electropop, indie, dance,
Sajt: Oficjal, Modular Records, Majspejs
Spore zaskoczenie. W sumie nie nazwałbym tego zaskoczeniem, po prostu od niechcenia ściągnąłem płytę, która w ostatecznym rozrachunku okazała się całkiem zjadliwa. Po pierwszym przesłuchaniu już ją miałem w koszu, ale coś mnie pokusiło i przywróciłem folder. I udało się Australijczykom wykorzystać kredyt zaufania, którym ich obdarzyłem. Z zasady unikam ostatnimi czasy pop densowych kapel, ale czasem od biedy, dla odchamienia się lubię czegoś takiego posłuchać, a co. Cut Copy trafiło w ten moment idealnie i podejrzewam, że czekali z wydaniem płyty na mój densowy nastrój. Człowiekowi sama głowa się kiwa, co przy muzyce tanecznej nie jest niczym niezwykłym, ale w moim przypadku głowa się kiwa tylko po piwach, a ochoty do tańca we mnie tyle, co w keczupie Tesco najważniejszego składnika - koncentratu pomidorowego (19%; Hellmann’s - 63%). Jest całkiem przebojowo, dźwięcznie, z lekką nutką oldskulu. Out There On The Ice, Light And Music, Heart On Fire (ten ostatni nawet ma sample jakby z Dr. Albana, czy innego Haddaway’a w tle), to kawałki, które sobie wyobrażam, w różnych aranżacjach i DJ Ktośtam remiksach, na klubowych parkietach, mające wszystkie atrybuty niezbędne do sukcesu. Co nie znaczy, że pozostałych nie dałoby sie pod to podciągnąć, ale nie wnikam, okej? Nic genialnego, ba, nic bardzo dobrego, ale dobry, solidny elektropopdensik to na pewno. No dobra, siadaj, dobry z plusem.